Archiwum Polskiej Przyrody Podwodnej

REDAKCJA
 


Kraina babki byczej w Zatoce Puckiej


Gatunkiem ryby, która tak jak ciernik podbiła już całą Zatokę Pucką jest babka o łacińskiej nazwie Neogobius melanostomus. Nie jest to rodzimy gatunek bałtycki, lecz imigrant, który na początku lat 90-tych przywędrował do Zatoki Puckiej z południa Europy. W jaki sposób przedostał się do wód Bałtyku jednoznacznie nie wyjaśniono - dominuje jednak pogląd, że mogło stać się to w wyniku zawleczenia ikry, narybku lub nawet dorosłych osobników w wodach balastowych statków. Przemawiają za tym obserwacje, które wskazują, że pierwotnym ogniskiem rozprzestrzenienia się babki byczej w rejonie Zatoki Puckiej były baseny kompleksu portowo-stoczniowego w Gdyni.

Neogobius melanostomus jest stosunkowo niewielkim przedstawicielem rodziny babkowatych - jej maksymalna długość jest rzędu 25 cm, a waga 300 - 350 G. Ubarwienie ma zwykle brunatno-szare lub brunatno-żółte z wieloma ciemniejszymi poprzecznymi plamami. Jedną z cech zewnętrznych pozwalającą stosunkowo łatwo odróżnić przedstawicieli tego gatunku od innych babkowatych jest charakterystyczną ciemna plamka w jasnej otoczce pomiędzy ostatnimi promieniami pierwszej płetwy grzbietowej. W okresie godowym występuje wyraźnie dymorfizm płciowy - samce odróżniają się wówczas od samic bardzo ciemnym, aż do czerni, ubarwieniem całego ciała.

   

W literaturze krajowej do tej pory dla oznaczenia gatunku Neogobius melanostomus można było znaleźć dwie stosowane nazwy polskie: babka czarnopyska oraz babka obła. Pierwsza z nazw jest wynikiem tłumaczenia nazwy łacińskiej, druga natomiast odpowiednikiem rodzimej nazwy rosyjskiej "krugl'ak". Z chwilą ekspansji na obszar Zatoki Puckiej, a następnie także i Gdańskiej rozpowszechniła się nowa nazwa - babka bycza. Nawiązuje ona do charakterystycznego "byczego" kształtu głowy, od którego wzięła się nazwa zwyczajowa "byczki", stosowana na określenie kilku gatunków babkowatych poławianych na skalę przemysłową. Przed laty w naszych sklepach były sprzedawane importowane konserwy rybne pod nazwą handlową "byczki w tomacie", w których jednym ze składników było mięso Neogobius melanostomus. Ze względu na szybki wzrost populacji babki byczej w Zatoce Puckiej, również i u nas gatunek ten może stać się rybą handlową. Przyjrzyjmy się zatem nieco dokładniej babce byczej, tym bardziej, że jej ekspansywność nie pozostaje bez wpływu na zachowanie się wielu naszych rodzimych dennych gatunków ryb, dla których stała się ona istotnym konkurentem.

Rodzimymi siedliskami babki byczej są wody przybrzeżne mórz Czarnego, Azowskiego i Kaspijskiego. Nurkując w tych akwenach babki bycze spotyka się licznie w strefie głębokości 10-15m. na obszarach piaszczysto - kamienistego dna, przykrytego często grubą warstwą muszli, gdzie ryby te znajdują dogodne warunki schronienia, żerowania i rozrodu. Innym rejonem występowania babki byczej, szczególnie w Morzu Czarnym, są podnóża skalistych brzegów. Zaglądając podczas nurkowania w niewielkie skalne szczeliny, pęknięcia lub jamki pod kamieniami można zobaczyć okupujące je rybki z rodziny babkowatych, pośród których licznie reprezentowany jest także gatunek Neogobius melanostomus.

Babka bycza jest rybą drapieżną. Żywi się przede wszystkim bezkręgowymi organizmami dennymi, takimi jak: małże, krewetki czy wieloszczety. Dorosłe osobniki polują także na narybek innych gatunków oraz mniejsze ryby strefy przydennej. Byczki nie są dobrymi pływakami. Nad dnem poruszają się skokami i dość niechętnie opuszczają rejony, gdzie mogą znaleźć szybkie i pewne schronienie. Tak jest na czarnomorskim wybrzeżu Krymu, w rejonie Soczi czy Batumi, ale przecież Zatoka Pucka jest akwenem odmiennym; w jej strefie brzegowej dominują piaszczyste płycizny i tylko w nielicznych rejonach brzegów klifowych, np. w okolicach Redłowa, Oksywia czy Osłonina, większe partie dna pokryte są kamieniami oraz głazami, które zapewniają naturalne schronienia zbliżone do czarnomorskich. A mimo to babka bycza potrafiła zaledwie w ciągu kilku lat rozprzestrzenić się praktycznie w całej Zatoce Puckiej, pokonując przy tym duże obszary otwartego piaszczystego dna. Co zatem przyczyniło się do jej sukcesu w nowym dla niej środowisku, tym bardziej, że sama babka bycza jest przecież stosunkowo nieduża i jej rozmiary nie są niczym nadzwyczajnym w naszych wodach przybrzeżnych, w których żyje wiele gatunków ryb znacznie większych?
A jednak w stosunku do naszych rodzimych babkowatych, takich jak:

  • babka czarnoplamka - maks. długość 4 cm,
  • babka piaskowa - maks. długość 4 cm,
  • babka mała - maks. długość 7 cm,
  • babka czarna - maks. długość 12cm,
    przybysz z południa jest olbrzymem. Ta właśnie przewaga wielkości przy równoczesnym braku w Zatoce Puckiej wystarczającej ilości większych drapieżników takich jak liczne niegdyś: szczupaki i sandacze, sieje czy węgorze sprawia, iż podczas nurkowań w różnych miejscach Zatoki Puckiej w wielu miejscach zatokowego dna obserwujemy zjawisko wypierania przez babkę byczą nie tylko rodzimych babkowatych, ale również węgorzyc i storni. Istotne znaczenie miało zapewne i samo miejsce początkowego zasiedlenia - wody portowe. Mało sprzyjające dla naszych gatunków babkowatych, preferujących raczej otwarte płycizny brzegowe, akweny portowe okazały się, jeśli nie idealnym to, wystarczająco dobrym siedliskiem dla babki byczej. Jej pojawienie się zbiegło się w czasie także z widoczną poprawą jakości wód portowych i stoczniowych w Gdyni. Ograniczenie produkcji i prac remontowych, spadek przeładunków, zmniejszenie floty rybackiej, a także wymuszona nowymi przepisami większa dbałość odpowiednich służb o stan środowiska wodnego, to niewątpliwie dodatkowe czynniki ułatwiającym przetrwanie i adaptację w pierwszym okresie. Przykładem tego są obrazy życia podwodnego w wodach portu w Gdyni. Zanurzając się pod wodę przy nabrzeżu portowym widzimy olbrzymie powierzchnie podwodnych konstrukcji hydrotechnicznych pokryte grubymi warstwami skorupiaków i małży. Są to głównie pąkle i omułki, które stanowią dla babek byczych główne źródło pożywienia. Liczne szczeliny, pęknięcia czy wymycia w starych betonach ścian i pali nośnych nabrzeży oraz gruzowiska i złomowiska na dnie zapewniają skuteczne schronienia oraz miejsca do budowy gniazd. Babka bycza, tak jak większość innych babkowatych, jest bowiem gatunkiem, który chroni swoją ikrę. W odpowiednio przygotowanej jamce tj. oczyszczonej z organizmów, które mogłyby stanowić zagrożenie dla ikry i świeżo wyklutego narybku, pod przykryciem z kamienia, płyty betonowej czy nawet deski, samica składa ikrę, przyklejając ją do górnej i ewentualnie bocznych ścianek. Następnie, po zapłodnieniu ikry, opiekę nad gniazdem na cały okres inkubacji aż do wylęgu przejmuje samiec. Zapewnia to babce byczej skuteczną ochronę przed drapieżnikami, a w naszych wodach przede wszystkim przed ciernikiem, którego nadmierny rozwój w Zatoce stanowi zagrożenie dla ikry i narybku wielu innych gatunków ryb.

    Z basenów portu handlowego i stoczni babka bycza zaczęła w szybkim tempie zasiedlać także inne budowle hydrotechniczne w rejonie Gdyni. Na początku był to port jachtowy, w którym w krótkim czasie babka bycza stała się rybą wędkarską, a następnie cała strefa brzegowa z narzutem kamiennym wzdłuż bulwaru nadmorskiego oraz molem w Orłowie. W tym rejonie na dnie Zatoki do głębokości kilku metrów występują naturalne skupienia kamieni i głazów z cofającego się klifu, co niewątpliwie stworzyło dodatkowe ułatwienie w migracji tego gatunku. Jeszcze lepsze warunki ekspansji babka bycza znalazła na kierunku północnym. W rejonie Oksywia jest bowiem szereg budowli hydrotechnicznych pozostałych jeszcze z czasów wojny, takich jak torpedownie: Formoza i Babie Doły oraz duże betonowe dalby, a znaczne obszary dna pokryte są tu muszlowiskami. Akweny te są obecnie tak zdominowane przez ten gatunek, iż z pełnym uzasadnieniem można je nazywać "Krainą babki byczej", czy nawet jej "Ziemią obiecaną". Podczas nurkowań w pobliżu torpedowni, można spotkać skupiska babek byczych liczące po kilkanaście i więcej sztuk na jednym metrze kwadratowym dna. W przypadku narzutów kamiennych wokół dalb koncentracja ta jest jeszcze większa ze względu na piętrowe rozmieszczenie różnego rodzaju jamek i szczelin.
    Podwodne obserwacje prowadzone od kilku lat podczas licznych nurkowań w rejonie torpedowni Formoza pozwalają na stosunkowo pełne udokumentowanie procesów wypierania przez byczki naszych rodzimych gatunków. Jeszcze w połowie lat dziewięćdziesiątych większość szczelin i wymyć w betonowych ścianach torpedowni w strefie przydennej zasiedlonych była przez węgorzyce i rodzime gatunki babkowatych, głównie babkę czarną i małą. Na piaszczystym, pokrytym muszlami, dnie wokół budowli, nierzadkim gościem były też płastugi. Obecnie wszędzie panuje babka bycza. Spotyka się ją nawet zagrzebaną pod muszlami z dala od typowych dla niej ukryć w kamieniach czy gruzowisku u podnóża ścian torpedowni.

    Ze względu na duży wzrost populacji babki byczej w wodach zatok: Puckiej i Gdańskiej spotkanie pod wodą z przedstawicielami tego gatunku nie stanowi większego problemu. Aby jednak wykonać udane zdjęcia babek byczych należy pod wodą zbliżać się do nich spokojnie, bez wykonywania gwałtownych ruchów, gdyż zaniepokojone potrafią błyskawicznie znikać w swoich ukryciach. Najlepszą porą do fotografowania i filmowania jest przy tym okres tarła oraz pilnowania gniazd przez samców. W naszych warunkach klimatycznych przypada to koniec wiosny i początek lata. Można wówczas uzyskać zdjęcia babek byczych o bardzo zróżnicowanym ubarwieniu od marmurkowatych deseni do prawie pełnej czerni. Ubarwienie to jest także w pewnej mierze uzależnione od rodzaju dna, na którym występują babki. Najbardziej wzorzyste ubarwienie mają osobniki zasiedlające dno kamieniste lub pokryte gruzem, co jest charakterystyczne dla otoczenia wielu naszych budowli hydrotechnicznych.

    Zdjęcia skupień babek byczych można wykonywać aparatami wyposażonymi w standardowe obiektywy o ogniskowych 35mm czy 28mm, lecz znacznie ciekawsze efekty uzyskuje się przy wykorzystaniu techniki makrofotografii. Zbliżenia pyska tej rybki mogą stanowić atrakcyjny temat na nie jedną wystawę fotografii podwodnej. Ze względu na swą wielkość babka bycza nie wymaga od fotografa stosowania w technice makro szczególnej optyki. Bardzo dobre rezultaty można osiągnąć stosując np. w aparatach lustrzankowych obiektywy zoom wyposażone w opcję makro. Oferowane przez takie obiektywy odwzorowania rzędu 1:4-1:6 pozwalają na wykonanie portretów dorosłych osobników.

       

    Jarosław Samsel
    samselj@rafy.pl



  • Copyright © 2003-2004 by Jarosław Samsel - Ocean Instruments Sp. z o.o.
    All rights reserved


    ustaw jako startową

    Zaprenumeruj bezpłatny biuletyn informacyjny

    szczegóły


    linki
     
    REDAKCJA | Copyright © 2002-2017 E-MARKETING
    Reklama u nas: info@rafy.pl
    Do góry