BOGACTWO PODWODNEGO ŻYCIA
FOTOGRAFIA PODWODNA

REDAKCJA
 

Relacja z wyprawy nurkowej DAHAB 2002
część II



Dzień trzeci rozpoczął się bardzo radośnie ponieważ każdy z nas czekał na nurkowanie w Caves. Tradycyjnie należało zapakować sprzęt nurkowy na samochód i wyruszyć w tajemnicze miejsce w celu poszukiwania nowych wrażeń. Droga wiodła przez piaski, na brzegach jej rosły czasami palmy, które chyliły się nad wodą. Z jednej strony mogliśmy napawać się urokami fantastycznie niebieskiego morza z drugiej zaś górami w kolorze złota.

podwodne zwiedzaniePo dotarciu na miejsce sprawnie skonfigurowaliśmy sprzęt i spiesznym krokiem skierowaliśmy się do wody. Morze było wówczas wzburzone, fale obijały się o brzeg, my zaś ostrożnie musieliśmy wejść do wody. Zejście następowało z "półki' kamiennej znajdującej się na płyciźnie. Po zanurzeniu znaleźliśmy się ponownie w enigmatycznym świecie. Nasz przewodnik wprowadził nas do podwodnej pieczary. Jej ściany otaczały nas z każdej strony. Oddzielały jasną przestrzeń rafy koralowej. Chłód i ciemność panowały w tym niezwykłym miejscu. Nie można jednak tych cech dopatrywać się w pejoratywnym znaczeniu. Dodawały one pikanterii, która wpływając na nasze silne emocje kreowała piękne i niezapomniane wrażenia. Nasze nurkowanie obierało różne kierunki. Pływaliśmy blisko ściany groty, a także kierowaliśmy się ku górze, aby znaleźć się blisko sklepienia. Adrenalina osiągała wówczas punkt kulminacyjny. Wyjście z pieczary prowadziło do pięknej kolorowej rafy pokrytej łąką korali, których formy przybierały postać prawdziwych dzieł sztuki.

grupa nurkowa

Grupa turystyczna prowadzona była przez sympatycznych, doświadczonych, odpowiedzialnych i pomocnych przewodników: Gosię, Jacka, Luśkę oraz Elliota. W czasie kiedy część grupy swobodnie napawała się urzekającym pięknem fauny morskiej grupa czterech kursantów dzielnie wykonywała podwodne ćwiczenia pod pilnym okiem Jacka. Po zakończeniu pierwszego nurkowania obydwie grupy spotkały się na powierzchni, aby zdjąć z siebie sprzęt. Gorące promienie słoneczne i ciepły podmuch wiatru suszyły nasze stroje my zaś skryliśmy się przed słońcem wśród palm, wygodnie zasiadając na miękkich poduchach. Był to czas na posiłek i wymianę swoich wrażeń. Grupa turystyczna i szkoleniowa prowadziła rzewną konwersację na temat podwodnych bogactw. Monika, Czesław, Zbyszek i Przemek systematycznie opowiadali o swoich postępach czynionych w czasie szkolenia. Każde poprawnie wykonane ćwiczenie cieszyło każdego z nich, a przede wszystkich ich nauczyciela Jacka, którego spokojna i wytrwała taktyka szkoleniowa zaowocowała wspaniałymi efektami nurkowymi.
Podczas długiej przerwy przed kolejnym zanurzeniem kursanci zgłębiali tajniki wiedzy nurkowej. Wykłady prowadzone przez Jacka w sympatycznej atmosferze i egzotycznym klimacie zachęcały do aktywnego uczestnictwa w zajęciach, a przede wszystkim wyzwalały silną wolę pozyskania specjalistycznej wiedzy.

Rożec arabskiDrugie nurkowanie tego dnia miało miejsce w Three Pools. Celem naszym było zwiedzanie przecudnie kolorowej rafy oraz trzech płytkich basenów. Podwodna droga do rafy wiodła przez piaszczyste pole i wąskie przesmyki pomiędzy koralami. Było to doskonałe ćwiczenie na sprawne manipulowanie inflatorem kamizelki, a także precyzyjne regulowanie swoich oddechów. W drodze do rozległej platformy koralowej spotkaliśmy piękną rybę należącą do rogatnicowatych - rożca arabskiego. Przedziwny jej wygląd zwrócił uwagę każdego z nas. Na szczególną uwagę zasługuje ubarwienie rożca, które wyróżnia wzór kolorystyczny a'la Picasso.

Dookoła nas przepływały sułtanki czerwonomorskie, które pracowicie wydmuchiwały wodę. W ten sposób wzbudzały burzę piaskową i wyławiały drobne robaki i mięczaki, które wyczuwały wrażliwymi wąsami. Te małe rybki z charakterystyczną plamką przy płetwie ogonowej można często ujrzeć w towarzystwie wargaczowatych najczęściej przy piaszczystym dnie w pobliżu rafy.

Pokolec arabskiSpotkaliśmy też wiele osobników należących do rodziny pokolcowatych. Atrakcyjnie wyglądający pokolec arabski często towarzyszył nam podczas podwodnych eksploracji. Gatunek ten wyróżnia specyficzne ubarwienie. Szereg ciemnych linii biegnących wzdłuż ciała ryby odróżnia ją od innych osobników z tej samej rodziny. Pokolec arabski najczęściej występuje w nielicznych grupach i zajmuje niewielkie terytorium, którego zaciekle broni. Należy uważać na jego kolce znajdujące się na trzonie ogona, ponieważ są trujące.

W naszym towarzystwie pływały także piękne rybki z pokolcowatych, których soczysto granatowe ubarwienie i cudowne żółte ogony niczym welony wprowadzały nas w zachwyt.

strzykwaZainteresowanie nasze wzbudziły także strzykwy, które ociężale poruszały się po piasku. Podstawową konstrukcję ich organizmu stanowi pusta w środku rurka, która pełznie po lagunie. Jednym końcem wsysa piach, drugim go wyrzuca. Niektóre z nich omiatają rafę czułkami z przyssawkami i przekazują jadalne cząstki do otworu gębowego. Inne większe strzykwy w kolorze czarnym mają gumowate ciała niesmaczne dla drapieżników. Występujące licznie strzykwy spotykaliśmy na piaszczystym podłożu nawet blisko brzegu.

Rafa otoczona przez rybkiPłynąc tak powoli i bacznie obserwując otoczenie zauważyliśmy wielką, samotną kępę koralową tętniącą wspaniałym życiem. Dywany ślicznych pomarańczowych i granatowych rybek otaczały koralowce. Zbliżały się do swojego domku i oddalały, aby za chwilę tam powrócić. Soczyste kolory ich ubarwienia silnie zachęcały, aby pobyć jak najbliżej nich. Trudno wyrazić to enigmatyczne piękno w słowach. Odzwierciedleniem myśli, odczuć i wrażeń był mistyczny stan duszy. Aby odkryć ten niesamowity stan i wszechogromną radość należy tam po prostu być.
Pragnęliśmy, aby ta chwila trwała nieskończoność, czekała nas jednak dalsza wędrówka i obserwacja wielu innych urokliwych obiektów podwodnych.

GorgoniaZbliżając się do rafy przyglądaliśmy się wyraźnie widocznym w błękitnej wodzie gorgoniom, które przypominały wachlarze koronkowe. Pełne wdzięku i gracji ukazują także swoje drapieżne oblicze. Tysiące maleńkich czułków wyciągają się w oczekiwaniu na ofiarę. Po drodze ujrzeliśmy także przedziwna kopułę składająca się z wijących organizmów. Później okazało się, że przyglądaliśmy się liliowcowi pierzastemu, który kołysze się na falach. Miliony jego otworów gębowych wyczekują w ciszy na chwilę kiedy maleńcy wędrowcy przypadkowo wpadną w wyciągnięte ramiona. Obserwując podwodny świat chciałoby się tam pozostać dłużej i móc penetrować przedziwne zakamarki kryjące wiele tajemnic. Manometr jednak nieubłaganie wskazywał, że czas się wynurzyć.
I tak dobiegło końca drugie nurkowanie, a wraz z nim trzeci dzień w Dahab. Zmęczeni, jednak zafascynowani niesamowitą przygodą nurkową myśleliśmy już o nowych miejscach.

WielbłądGabr El Bint było to kolejne, nowe miejsce nurkowe. Jednak, aby tam dotrzeć potrzebowaliśmy pomocy sympatycznych i pięknych władców pustyni - wielbłądów. Ich właściciele - Beduini czekali na naszą grupę w miejscu niedostępnym dla żadnego innego środka lokomocji. Na zwierzęta zapakowano cały sprzęt nurkowy oraz pożywienie. Następnie każdy z nas otrzymał własnego wielbłąda, na którym miał dotrzeć do określonego miejsca. Wiele emocji i radości wiązało się z wejściem na ich garb oraz bliski z nimi kontakt. Kiedy już wszyscy siedzieli na obładowanych ekwipunkiem wielbłądach równym krokiem ruszyła karawana. Powoli, jeden za drugim zmierzały do wyznaczonego celu prowadząc na swoich grzbietach przejętych nurków. Beduini szli obok, aby utrzymać równe tempo karawany.

Karawana




Droga wiodła przez kamienie i skałki. Z jednej strony otoczona była miedziano złotymi górami oświetlanymi przez słońce z drugiej zaś pięknym kołyszącym się morzem. Wielbłądy ostrożnie stawiały kopyta, skrupulatnie wybierając najlepszą drogę. Niepewni początkowo jeźdzcy nabrali z czasem zaufania do tych przemiłych zwierząt. Podczas 1,5 godzinnej drogi nieustannie towarzyszył nam szum fal, ciepło promieni słonecznych i przyjemny podmuch nadmorskiego wiatru. Porzucone przez morze muszle zalegały na rzadko odwiedzanym przez ludzi brzegu. Ich arsenał obejmował najpiękniejsze kształty i przeróżne wielkości. Każdy chciał wziąć do domu chociaż najmniejszą muszelkę jako cenną pamiątkę z tego egzotycznego miejsca. Jednak doskonale wiedzieliśmy, iż są one wyłącznie własnością Morza Czerwonego i muszą pozostać na swoim miejscu.

Wielbłądy spokojnie kroczyły wyznaczoną trasą doskonale znając drogę do miejsca, gdzie miały nas doprowadzić. My zaś mogliśmy rozkoszować się pięknem egzotycznych i jakże odległych terenów. Zaduma, rozkojarzenie i fascynacja to cechy, które towarzyszyły nam podczas całej drogi.

Po przybyciu na miejsce rozłożyliśmy sprzęt i podziwialiśmy otaczającą nas pustynną scenerię. Wysokie skały i ciepły złocisty piasek silnie podkreślały egzotyczny klimat. Teraz nasza grupa, Beduini i wielbłądy stanowiły część tego niezwykłego miejsca. Panowała tam cisza i spokój, które czasami przerywały odgłosy wielbłądów upominających się o pożywienie.

RafaW Gabr El Bint nurkowaliśmy dwukrotnie. Podczas przerwy posiłkiem uraczyli nas Beduini, którzy wszystko przygotowali używając jedynie kamieni. Nie mogliśmy wyjść z podziwu. Zachwyt towarzyszył nam również pod wodą. Jednak w innym znaczeniu. Bogactwo rafy koralowej utrzymującej niezliczone zwierzęta przeszło nasze najśmielsze oczekiwania.
Z twardego fundamentu koralowca wyrastały ogromne, ciekawe struktury architektoniczne. Mieszkańcy rafy doprowadzili do perfekcji życie w tym złożonym labiryncie. Niektóre pozostają w symbiozie z innymi organizmami znajdując się na zewnątrz i wewnątrz nich. ŻagiewkowateTego rodzaju wspólnoty są powszechne, choć niekiedy trudno je dostrzec. Widzieliśmy jak barwne koralowce dawały schronienie kolorowym wodnym stworzeniom. Niekiedy szukały one azylu wśród raf kiedy blisko nich przepływaliśmy. Były jednak odważne ryby, które nieustraszone pływały w naszym towarzystwie. Naszą sympatię zdobyła śliczna, złotka rybka, jej urok działał niczym magia na spragnionego wrażeń nurka. Bogatsi o nowe wrażenia opuściliśmy wodę jednak nie na długo. Kolejnego dnia czekało nas nurkowanie w fascynującym Bells, tajemniczym Blue Hole oraz w przedziwnym Canyonie. Byliśmy świadkami ataku niebezpiecznej szkaradnicy na ławicę małych rybek. Zaś ostatnie chwile nurkowania zostały uwieńczone spotkaniem mieszkańca charakterystycznego dla Synaju - mureny żółtodziobej. Jednak o tym wszystkim w kolejnym odcinku. Przedstawione także zostaną uroki nurkowania nocnego.

<< część I
część III >>




ustaw jako startową

Zaprenumeruj bezpłatny biuletyn informacyjny

szczegóły


linki
 
REDAKCJA | Copyright © 2002-2017 E-MARKETING
Reklama u nas: info@rafy.pl
Do góry